| |
Błogosławiony między niewiastami
Może to
zabrzmi nieco infantylnie, ale prawdą niestety jest, iż kobieta przeważnie myśli
o mężczyznach jak o gruboskórnych, egocentrycznych, sfiksowanych dużych
chłopcach. I nieważne, czy to słodka idiotka, czy udomowiona kura lub hetera i
do tego sekutnica. Wiedza ta nie jest także obca wampom, intelektualistkom,
kobietom interesu, anielicom czy wreszcie takim, które mają w sobie coś z każdej
z nich. Wszystkiego po trochę. Skąd więc taki wynaturzony, powiedziałby
prawdziwy mężczyzna, obraz malują kobiety?
Mimo, iż obie płci zostały dla siebie stworzone, choć przyjęło się nie wiedzieć
czemu, że kobiety są dla mężczyzn, nie odwrotnie - wiadome jest, że walczą ze
sobą, jak przysłowiowy pies z kotem, kot z myszą, wreszcie mysz z alkoholikiem.
Końca tych potyczek nie widać i nie ma takiego mędrca na tym świecie, który
znalazłby wyjście z impasu. Słowem, sytuacja jest absolutnie patowa.
Jakby nie patrzeć, wykształciło się coś na podobieństwo wzajemnego uzależnienia.
Niewiasta tkwi najczęściej jak opoka przy swoim wybrańcu (choć bywają
odstępstwa, uczciwie trzeba przyznać). Zresztą babska seksualność w oczach
chłopa sprowadza się jedynie do utrzymywania dziewictwa dla przyszłego męża,
prokreacji, karmienia piersią i wychowywania dzieci. Jeżeli kobieta przepuści
przez swoją sypialnię dziesięciu facetów, będzie w opinii publicznej zwykłą
ladacznicą. Mężczyźnie zbiorowa opinia z kolei daje przyzwolenie na bycie
niekiedy łajdakiem. Toteż nierzadko ogromna siła tkwiąca w hobbyście każe
gromadzić "eksponaty", z pietyzmem oddając cześć każdemu nowo nabytemu,
odstawiając, tym samym, nieco starsze i bardziej zużyte do przysłowiowego kąta.
Taki gość zapomina, że kobieta to nie bar szybkiej i taniej obsługi, i nie
uchodzi tranzytem w drodze do jednej, zatrzymywać się u boku innych niewiast, bo
można się nieźle sparzyć i utracić na przykład narząd istotny dla utrzymania
dobrej kondycji psychicznej oraz fizycznej. Kobieta potrafi też wredną istotą
być, nie należy jej więc drażnić bez potrzeby. Jak zatem facet może radzić sobie
z gorączką uczuć, by nie doprowadziła do zapalenia płuc i innych powikłań? O
czym musi pamiętać mężczyzna, by Bóg nie pokarał go jadowitym „babonem”, zdolnym
do nadmiernego upuszczania krwi, wzorem „nieustraszonego łowcy wampirów”?
Facet chcący zaznać błogosławionego spokoju, nie może kierować się emocjami ani
odruchami. Musi być pragmatykiem.
Do jego naczelnych zadań winno należeć takie skołowanie kobiety, by naprawdę
myślała, że jest, niezaprzeczalnie, rozkoszną, zachwycającą, niebiańską istotą,
traktowaną troskliwie, z szacunkiem, hołubioną i noszoną na rękach (chyba, że
waga przekracza 90 kilo). Dobrze będzie więc, gdy kilka razy dziennie „wymiauczy”,
by nie powiedzieć, wyryczy, nieco magicznych słów w rodzaju „kocham cię”,
„jesteś najpiękniejszym stworzeniem na ziemi”, „bez ciebie byłbym nikim”... Musi
jednak unikać przy tym sytuacji utrudniających słyszalność wypowiadanych zwrotów
(gwizd lokomotywy, warkot młotów pneumatycznych, odgłos przejeżdżającego BMW, z
łysym za kierownicą). W takich warunkach może jedynie rozprawiać o piłce nożnej
i tak obie strony będą usatysfakcjonowane (kobieta niczego nie usłyszy,
mężczyzna wykaże się znawstwem i elokwencją). W wypadku niezrozumiałej dla
niewiasty męskiej artykulacji tchnącej ekspresją uczuć, wspomniane trudne
warunki mogą antycypować trudne do zniesienia dla niego następstwa. Ona bowiem
skorzysta z każdej nadarzającej się okazji, by zaprzeczyć okazywanej atencji,
zaś w sukurs pójdzie ciężka obraza.
Namiętne obsypywanie wybranki kwiatami, wydaje się być warunkiem sine qua non
spokojnej męskiej egzystencji. Należy jednakowoż nadmienić, iż dozwolona jest, w
tym wypadku, kradzież badziewia z klombów, trawników, ogródków działkowych, ale
tylko w wypadku chronicznego, aczkolwiek przejściowego braku gotówki,
nadmieniam, przejściowego (sic!), status quo w tej materii jest niedopuszczalne.
Mężczyzna, jako istota wszechstronnie uzdolniona, musi podejmować się wszelkich
prac, tych zleconych, jak i niezleconych, na rzecz gospodarstwa domowego, nawet
jeśli grożą zmiażdżeniem palców, runięciem stropu na głowę czy przepukliną.
Ewentualne przykre następstwa nic nie będą znaczyły w zderzeniu z ofiarnością,
bohaterstwem i samozaparciem gotowego do poświęceń pana.
Wielkie znaczenie, choć mocno kosztowne dla nerwów faceta ma umiejętność
słuchania swojej kobiety, jej delikatnego szczebiotu czy wręcz filozoficznych
wynurzeń i aktywne potwierdzanie skupionej uwagi wykrzyknikami wyrażającymi
stany uczuciowe bliskie zachwytu, radości, zdziwienia: Och! Ach! Aha, Coś
takiego! Pragnę, przy tym, nadmienić, iż wbrew powszechnie panującej opinii,
kobiety wcale nie zrzędzą, zupełnie nie gderają, co najwyżej wyrażają swoje
uzasadnione niezadowolenie, wypływające z faktu, iż coś się dzieje niezgodnie z
ich życzeniem, pragnieniem. Może się zdarzyć, że strofują, gdy nieobliczalny
facet nie wyrobił w sobie skłonności do współpracy w szeroko rozumianych
granicach. Jeśli on tego nie pojmuje, to (zapewniam) znajdzie się na straconej
pozycji.
Fundamentalne znaczenie dla wspólnego pożycia ma także wyrażanie niepohamowanego
podziwu, połączonego z uniesieniem, dla umiejętności kulinarnych partnerki. Jej
zraziki przecież brzmią jak poemat, gulasz kojarzy się z czardaszem, spaghetti
rozbrzmiewa operą Pucciniego. I, jeśli się zdarzy katastrofa, w postaci
przesolonej zupy, mężczyzna nie może, za żadne skarby, używać mocnych argumentów
(choć, w razie potrzeby, medycyna współczesna stwarza ogromne możliwości).
Przy całej wrodzonej skłonności do uraczania podniebienia wyszukanymi potrawami,
mężczyzna z wiekiem traci elastyczną, sprężystą sylwetkę. Powoduje to nierzadko
nieprzyjemne doznania estetyczne kobiety. Powinnością jego musi być więc
bohaterska walka ze zbędnym tłuszczykiem i utrzymywanie sylwetki w wysokiej
formie. Wszystko po to, by z racji upodobania do ćwiczeń akrobatycznych
(najczęściej wieczorno – nocnych, rzadziej – porannych), nie narażać się na
zbędne docinki ze strony płci przeciwnej.
Elementarną koniecznością wydaje się być także umiejętność zapewnienia wybrance
dostatniego życia, może nie chodzi tu o luksus doskonały, wszak czasy niełatwe,
ale mocne podwaliny dla zwycięskich zmagań z fiskusem, fryzjerem, kosmetyczką,
sklepem obuwniczym etc. Wysupływanie pieniążków na „drobne” potrzeby eterycznej
wybranki, wpłynie zapewne na doskonałe samopoczucie mężczyzny i, wysokiej klasy,
parametry doznań estetycznych. Tu wskazana jest wyrozumiałość dla twórczej
intuicji kobiety w poprawianiu, czy raczej, eksponowaniu jej urody. Przecież
brzydkich kobiet nie ma, tylko czasem dawka alkoholu jest nieodpowiednia.
Na koniec już tylko drobna uwaga – mężczyźni, nie mogą zapominać o celebrowaniu
wszelkich ważnych uroczystości, począwszy od rocznicy ślubu, poprzez imieniny
żony, teściowej, w mniejszym stopniu pamiętać o urodzinach, a przynajmniej nie
koncentrować się na zbędnych w tym wypadku liczebnikach. Może to ich narazić na
niepotrzebne stresy w rodzaju cichych dni czy nocy w garażu.
Mężczyzna, który nie ma na tyle rozumu, żeby pamiętać o tych wszystkich
przykazaniach, może narazić się na zemstę kobiety, a ta pali gorzej niż ogień
piekielny. Bowiem wyobraźnia płci pięknej w tej materii zdaje się być wprost
niewyczerpana. I tak, facet narazić się może na arszenik w zupie, ruinę
majątkową (sfrustrowana kobieta kupi niemal wszystko), przyprawienie rogów
jelenich, wbicie ostrego narzędzia w trzewia (jeśli noża, to po samą rękojeść),
opętańcze wrzaski i krzyki o sile decybeli przekraczającej wytrzymałość błony
bębenkowej, tabletki nasenne zręcznie podane przed jego planowaną podróżą
samochodem czy, wreszcie, środek owadobójczy w gatkach.
W sytuacjach zagrożenia facet zapewne opuści kobietę w zorganizowanym pośpiechu,
z upodobaniem odda się degustacji napojów wyskokowych, gdzie często czyhają nań
sidła zdegenerowanych kolegów kreujących wynaturzony, kłamliwy obraz kobiety.
Może się też udać się na wycieczkę krajobrazową w poszukiwaniu młodych wybryków
natury, pójść na wojnę, wyjść po papierosy w nieznanym kierunku, oddać się
komputerowej psychoanalizie lub zwyczajnie odnaleźć nową przystań (ale to już
zakrawa na recydywę).
Żeby więc nie napaskudził sobie koło piór, nie musiał ratować się ucieczką,
powinien pamiętać: kobietę należy traktować jak człowieka, wysilić się nieco,
pobrzękiwać galerniczymi łańcuchami, nie eksploatować zanadto (bo się, franca,
szpetnie zestarzeje). A będą mu szczęście i rozkosz pobrzmiewać bezczelnie do
końca wspólnych nocy i dni.
Wrocław 2005

|
|