| |
ONO
Szedłem.
Szedłem, nie zdając sobie sprawy, że...
...że ono cierpliwie przycupnęło. Cicho. Milczkiem tak, chyłkiem,
niezauważalnie. Gdzieś w mrocznym, lodowatym zakamarku. Czekało. Czekało! Było -
jak zwykle zanim pojawiało się w widoczny sposób - nieokreślone. Niepojęte.
Nieodgadnione. Poza obszarem rozumowego poznania. Po prostu było. Czekało.
Czekało niecierpliwie. Złe. Lodowate. WYGŁODNIAŁE. Marzyło o szansie, o
zmaterializowaniu się pod niezliczonymi postaciami, niezliczonymi czynami,
niezliczonymi okolicznościami. Aż drżało z podniecenia myśl, że znów odniesie
zwycięstwo. Zło. Zimne, dyszące żądzą odwetu. Zło. ZŁO.
Szedłem i szedłem... Już prawie dotarłem tam, gdzie...
Ono to spostrzegło. Roześmiało się złym śmiechem. Już. Już wiedziało! Wiedziało,
że za chwilę zaistnieje! Nieświadome sytuacji dobro, panoszyło się bezczelnie,
ale zło już wiedziało. Wiedziało. Wiedziało! Wiedziało, że niedługo - zaistnieje
z całą swą oślepiającą, szatańską mocą. Ujawni się i nakopie dobru do tyłka. Na
razie złowieszczo cupało w ukryciu.
Zaraz, zaraz - pomyślało – „Cupało”? Czy to poprawna forma? Przycupnąć - owszem,
cupać - no, nie wiem... Ech, nie dość, że to pieprzone dobro panoszy się, jak
gdyby nigdy nic, to jeszcze ta cholerna gramatyka!
Skoro jednak mam jeszcze chwilę - zerknęło Zło na zegarek - no to czemu nie
skoczyć do najbliższej księgarni po słownik? Takie, kurwa, czasy - sapnęło -
Takie czasy, że już trudno się połapać co jest poprawnie, a co źle napisane...
Dedicated for Dean R. Koontz

|
|