I znów Kowalczyk.
Teraz jest już zła, z przyczyn "astmatycznych". Czesi przegrali z
Finami, a Rosja z Kanadą - same złe wiadomości. Mimo wszystko
aktualizujemy stronę.
Po pierwsze
- wraca
nowe, czyli nienowy
wywiad z p. Markiem Grajkiem
autorem doskonałej książki "Enigma. Bliżej prawdy" znów może
być czytany, lecz - ku chwale logiki - zamiast w
Recenzjach
jest już w nowym dziale
Wywiady.
Biorąc pod uwagę, że książkę wielokrotnie nagrodzono, ale niestety
nie przekłada się to prawie wcale na wiedzę o sprawie (vide
brednie
Normana Daviesa w "Europie...") - warto sobie lekturę
powtórzyć, a kto jeszcze nie czytał, niech czym prędzej to zrobi.
Nawiasem mówiąc książka jest nadal do kupienia w Merlinie. W tym
samym nowym dziale powraca na swoje miejsce
wywiad z p. Markiem Rezlerem,
autorem książki o tajnym Powstaniu Wielkopolskim. Tajnym w sensie -
wiedzy o nim. Tym bardziej wiedzy świeższej niż "sprzedpółwieczna".
Również lektura obowiązkowa!
Już w kilkanaście
godzin po srebrze Justyny Kowalczyk - aktualizujemy stronę. Znaczyt'
aktualizowana i intensywnie remontowana jest już od dłuższego czasu,
ale dzisiaj dodajemy nieco nowych pozycji.
Po pierwsze
- klikając w
portofolio fotograficznewskakujemy
na autorską stronę Ani, na której można powbijać sobie oczy w
fotografie, w większości na naszej stronie dotąd niepublikowane.
Zapraszamy!
Po drugie
- w ramach nadrabiania zaległości dorzucamy siedem nowych (a
raczej starych)
recenzji
książek.
Dział
recenzyjny
mocno przy okazji zmienił układ graficzny na czytelniejszy,
zapraszamy
23 listopada 2009
Dzisiaj szef kuchni
poleca jako aperitif Było się wtrącać, panie Menzel!
- felierecenzję filmu Jacka Głomba "Operacja Dunaj". Dzieła tego
wprawdzie już w kinach nie ma i czytanie o nim, to jakby musztarda
po obiedzie, ale wcześniej się nie dało recenzować, gdyż nadmiar
wrażeń sparaliżował recenzenta do imentu. Jako przystawki
proponujemy remanent siatkarski, czyli felietony pisane dla "Świata
siatkówki". Jak się okazało, sporo z tych dzisiaj serwowanych
napisano jednak sobie a muzom, jako że z powodu kryzysu światowego
wspomniany miesięcznik diabli wzięli. Bywa i tak. Szkoda tylko, że
redakcja pożegnała się z felietonistą w tak powszechnym dziś stylu
"cmoknij nas pan, panie naiwny i staroświecki, w zadeczek" o czym
zresztą - bawiąc się w głuchy telefon i równie ułomną pocztę - do
tej pory (od jesieni 2009) nie raczyła wprost poinformować. My
natomiast informujemy konkretnie - przystawcie sobie:
Sęplidebest;
Głowa mi się Giba;
Po co czyli grę przysłówek;
Obciach nad obciachami;
Dobry żart prezesa wart;
Azazela Świderka;
Tombakowy sierodek
albo
Kocham Gruszkę czyli
Św. Mikołaja Wlazłego.
Co kto
woli. Ostatni felieton jest jednocześnie ostatnim publikowanym tutaj felietonem siatkarskim,
- z przyczyn wiadomych. Od dawana niektórzy "żegnają się
po angielsku", teraz jak widać potrafią też i po "światowo-siatkarsku".
Trochę żal, ale nic to. Nałogowym kibicem siatkówki "porzucony
narzeczony" być nie
przestanie, a że do niemiło zakończonej miłej wcześniej współpracy doszło
zbiegiem okoliczności, więc jakoś przetrwa. Przykro mu głównie
dlatego, że jeden z najbardziej przeze niego cenionych czynnych
sportowców (obok Justyny Kowalczyk, Kołeckiego, Agnieszki
Radwańskiej) Sebastian Świderski był współwłaścicielem
wiadomego nieistniejącego już periodyku. Oczywiście o smrodzik
końcowy nikt tu nie ma do niego najmniejszych pretensji, a też i całą sprawą głowy
mu nie próbował nawet zawracać, bo i po co? Nie da się już po cichu
ogrzewać w blasku "Świdra", co smutne bardzo, ale takaja
żyzń proklataja". Redakcji "Świata Siatkówki" niniejszym dziękuje
się za współpracę,
którą mimo wszystko wspomina się całkiem sympatycznie. Póki trwała.
Po konsumpcji przystawek zalecamy spacerek, by móc przystąpić do
dania głównego, kolejnego opowiadania z cyklu
(Skl)erotyki
czyli
Platonicznego plateau kustosza Sebastiana.
W tekście - na wszelki wypadek (a nuż agent Tomek to przeczyta)
wyjaśniamy: nikt się nie naigrawa z polskiej historii. Z dłubiących
przy niej w ramach którejkolwiek z modnych dzisiaj polityk
historycznych - ależ owszem, ależ tak. Z przyjemnością brawurowo
graniczącą z obrzydzeniem.
Deseru nie podajemy - kryzys.
5 września 2009
Nowe opowiadanie z
cyklu
(Skl)erotyki pod brawurowym tytułem
Blikujący seks
fotograficy Zuzanny.
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń świata realnego jest
przypadkowe, aczkolwiek w pełni zamierzone. Opowiadanie dedykowane
wszystkim więźniom pasji swoich "drugich połów". Cześć ich
męczeństwu! Z przyczyn, o których nie chcemy jeszcze mówić, by nie
zapeszać, tekst powisi na stronie krótko, warto więc się pospieszyć.
23 sierpnia 2009
Dzisiaj jeden tylko
tekst. I nowy i stary jednocześnie - reportaż
Patronat.
Tekst został napisany i opublikowany we wrocławskiej "Iglicy" w roku
1988. Jest to nieco zakurzona opowieść o lubińskich ratownikach
górniczych i o tym, jak słynny ZSMP spaprał patronowanie ich
wyjazdowi do Armenii. Tekst ma swoją groteskową historię, a
publikujemy go z uwagi na osobę jednego z bohaterów reportażu.
11 stycznia 2009
Zapraszamy do lektury
wywiadu z p. Markiem Rezlerem,
autorem książki "Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Spojrzenie po
90 latach", wydanej przez REBIS w rocznicę wielkopolskiego zrywu
zbrojnego. W wywiadzie sporo mało znanych kwestii, o ile z ręką na
sercu da się powiedzieć, że jakiekolwiek związane z tym powstaniem
sprawy są powszechnie znane komuś spoza grona profesjonalistów.
Sytuację tę chcemy zamieszczanym tu wywiadem nieco poprawić,
zachęcając jednocześnie do lektury książki p. Rezlera.
17 listopada
Kierując się starą i logiczną zasadą wzajemności, usuwamy z
naszej strony link do strony podwrocławskiej wsi Lutynia.
Reportaż opowiadający o interesujących poczynaniach mieszkańców tej
miejscowości - oczywiście pozostaje. Oczywiście nie i odradzamy
wizyt na tamtejszej stronie (wręcz przeciwnie - nadal uważamy ją za
interesującą), ale ułatwiać nie będziemy. Dopóki polegało to na
wzajemności - postępowaliśmy inaczej.
13 lipca
Cóż... Klient nasz
pann... Przywołani do porządku przez kogoś z bywalców aktualizujemy
obie nasze strony. Na łamach Kolaseum pojawiają się dwa nowe teksty:
- felieton
Kilku
wspaniałych
pokazujący, że Stanisław Bareja jest bardziej wiecznie żywy niż W.
I. Lenin. Idąc za ciosem, polecamy lekturę nowego ilustrowanego
reportażu
O
jeden Foch za daleko
traktującego o turnieju eliminacyjnym World Grand Prix 2008 w
siatkówce kobiet. Obrywa się w nim wszystkim zainteresowanym, co
dziwić nie może, gdyż jest za co.
Skoro jesteśmy przy
piłce siatkowej, to zmieniliśmy nieco układ strony - felietony
drukowane w miesięczniku "Świat Siatkówki" wyodrębniliśmy z
podstrony felietonowej, tworząc podpodstronę
Świat Siatkówki.
3 maja
Kolejna
aktualizacja, żeby nikt nie mówił, że tu jak w senacie - nic się nie
robi.
W dziale
Groch
z
kapustą -
Mit o
pochodzeniu dresiarzy
czyli coś na temat wiecznie, niestety, aktualny.
Dział
Pociągutki
powiększa się o kolejną pozycję. Tym razem jest
to klasyczny, aczkolwiek absolutnie nowatorski dialog akcji, czyli
O synu
sklerotyku i pościgowym ojcu.
Rzecz oparta, niestety, na faktach - wstyd powiedzieć. Prawie w tym
tekście nie ma fikcji, co teraz może śmieszyć, ale wówczas
doprowadzało do furii.
W
Felietonach
dwukrotnie już aktualizowany przez rzeczywistość
felieton
Pomarańczowa husaria w Kijowie
Dział
Recenzji
tyje o dwie pozycje: pierwsza, to recenzja książki
będącej doskonałą odtrutką na brednie Wiktora Suworowa, czyli
22 czerwca 1941
Marka Sołonina, druga z recenzji
traktuje o pracy
Wielcy generałowie wojen napoleońskich
Zapraszamy do lektury. Wstęp (wyjątkowo) wolny.
1 marca 2008
Dziś wklejamy kilka
nowych tekstów, przez co znów ruszamy z kopyta (nie jest jednak mowa
o diabelskim kopytku)
W dziale Groch z kapustą
3 (słownie: trzy nowe opowiadania: po pierwsze
Terapia wstrząsowa
opowiadanie wstrząsające grozą, ale i prawdą o małżeńskich codziennościach i niecodziennościach.
Łzy po policzkach, ciarki po plecach - oparte na faktach, po drugie
po
pierwsze
Mit o podkowie, preclu z truflami i tatarze z jajkiem
będący nowatorską próbą wyjaśnienia intrygującej zagadki pojawienia
się w naszej codzienności wskazanych w tytule potraw, postaci i
przedmiotów. Tekst nie jest nowy, ale trudno. Drugim opowiadaniem
premierowym (tekst z roku 2004, ale poprawiony, być może na lepsze)
jest
Co to,
to nie!
- coś na kształt ballady o pewnym wrocławskim kloszardzie.
Dział
Pociągutki
powiększa się o kolejny dialog, tym razem o nieszczęśliwej miłości i
kulinariach, czyli
O kelnerce Żydówce i Chińczyku kucharzu
W Felietonach
coś na temat aktualny przynajmniej raz na cztery lata, kiedy
zbliżają się igrzyska olimpijskie, choć nie do końca
Pozostaniecie,
państwo, z nimi?
jest felietonem o sporcie. Na podobnej zasadzie
pisany dla miesięcznika "Świat Siatkówki" felieton
Gorące wargi kiss-cam
- w jakiejś tylko mierze jest felietonem siatkarskim.
Dział
Recenzji
powiększamy o trzy pozycje: pierwsza, to recenzja głośnego "Strachu"
J. T. Grossa, natomiast feliecenzja
Olek BigMacEdoński na
psycholeżance
odnosi się do znanego filmu O. Stone'a i nie jest to
żadna nowość, ale temat interesujący i zawsze aktualny: jak pokazują
nam historię w kinie.
Strona po stronie, dzień po dniu
to już
bardziej klasyczna recenzja niedawno wydanej książki traktującej o
walkach polskich myśliwców w obronie Wielkiej Brytanii.
Zapraszamy do lektury!
Derekcja
***
Arturo Toscanini
dyrygował kiedyś orkiestrą w stolicy pewnego latynoskiego kraiku.
Tuż przed koncertem poproszono go o odwiedzenie loży prezydenckiej,
gdzie głowa państewka powitała artystę, życząc udanego koncertu.
Toscanini dał z siebie wszystko, miejscowa orkiestra również, na
koniec koncertu publiczność dłonie rozbolały od oklasków. Ponownie
zaproszony do loży prezydenckiej włoski artysta zdębiał, gdy głowa
państewka złożyła mu tym razem gratulacje: dłonią Toscaniniego
potrząsał wzruszony polityk, ale inny, niż przed koncertem. Widząc
konsternacje dyrygenta poczuł się zobowiązany wyjaśnić: - Cóż,
mieliśmy tu w międzyczasie maleńką rewolucję...
Na naszej stronie
- nie inaczej. Mieliśmy tu w międzyczasie maleńką rewolucję.
1.
Powstał dział
Nowości, w którym można się
będzie bez trudu dowiadywać, co nowego pojawiło się w
Kolaseum. Informacje te
kierować będziemy głównie do tych, z którymi nie mamy kontaktu
mailowego i nie możemy wysyłać newsów pocztą elektroniczną.
2.
W ferworze walki,
powodowani rewolucyjnym zapałem zlikwidowaliśmy dział "Mity".
Wiszące w nim do tej pory teksty przegnaliśmy do
Grochu z kapustą,
gdzie ich miejsce.