Jarosław Kolasiński
 

Nie ostateczne odpowiedzi
 

Ian Kershaw
Hitler, Niemcy i Ostateczne Rozwiązanie.

tyt. oryg. Hitler, The German and The Final Solution
tłum.: Robert Bartołd
REBIS, Poznań 2010



Półkę z historycznymi cegłami dobrze jest co jakiś czas odkurzyć. Można to zrobić za pomocą miotełki albo też stare zakurzone książki przestawić gdzie indziej, robiąc miejsce dla nowych. Drugi sposób o tyle jest lepszy, że dzięki niemu ma się pod ręką pozycje zawierające wyniki badań najnowszych. Recenzowana praca Iana Kershawa do takich właśnie należy i jako taka stanowić winna lekturę obowiązkową dla każdego, kto się uważa za „znawcę problematyki nazizmu”, albo po prostu zdarza mu się w tej kwestii głos zabierać prywatnie, aczkolwiek serio. „…Ostateczne rozwiązanie” to koherentny zbiór esejów i artykułów pisanych przez autora w różnych okresach swej naukowej kariery oraz w różnych celach.

W tekstach zamieszczonych w cz. I „Hitler i „ostateczne rozwiązanie” autor zastanawia się nad czymś, co dla wielu wydaje się bezdyskusyjne - nad „osobistym wkładem” dyktatora w holokaust, nad rolą jaką w nim odegrał. Wielekroć podczas lektury tych partii tekstu trzeba weryfikować przestarzałe poglądy (nabyte choćby z lektury znakomitych „Bulocków”, ale to tylko na zdrowie wyjść może a nawet powinno. Część II analizuje postawy społeczeństwa III Rzeszy wobec Żydów - absolutnie bez popadania w banał, wielekroć idąc pod prąd również i w kwestii oceny raportów SD o nastrojach społecznych jako źródeł historycznych. W części IV Kershaw zastanawia się nad kwestią wyjątkowości nazizmu w dziejach.

Co interesujące i moim zdaniem unikalne - wstęp do książki (pióra IK) stoi na identycznym (znakomitym) poziomie, co reszta pracy, sam w sobie stanowiąc frapujący artykuł - tym razem mówiący o ewolucji autorskich poglądów na temat przedmiotu swych analiz. Refleksje te (w połączeniu z cz. III „Ostateczne rozwiązanie” w historiografii”) stanowią wartość samą w sobie: o ile w pozostałych partiach książki Kershaw podaje „własną wersję wydarzeń”, to we wstępie oraz cz. III tłumaczy w pasjonujący sposób naukowe przyczyny rewizji dawnych stanowisk - tak własnego jak i innych historyków. Książka napisana jest świetnie i choć czarno na białym, to jednak - analitycznie i w sferze wniosków - na szczęście przy użyciu pełnej palety barw, co - skoro trafiło na odpowiedniego tłumacza - (Robert Bartołd) daje pełną satysfakcję z lektury. Jest ona tym większa, że pisząc o „ostatecznym rozwiązaniu” wcale nie daje ostatecznych odpowiedzi na stare i nowe pytania. Przedstawia odpowiedzi prawdziwe w świetle wiedzy aktualnej, zaznaczając jednocześnie, iż historycy nie stoją w miejscu i być może za jakiś czas udzielą odpowiedzi nieco innych. W tym znaczeniu brytyjski autor uczy uczciwego podejścia do dziejów przeszłych a także do ich opisów i za to mu chwała.

 

wstecz