Jarosław Kolasiński


Prawda bliżej Enigmy


Marek Grajek
ENIGMA. Bliżej prawdy

Dom Wydawniczy REBIS
Poznań 2007



Pewien polski oficer wywiadu, zapragnąwszy zabawić się na weselu siostry kolegi stanął przed dylematem: jak to uczynić, skoro dokładnie wtedy wypada mu nocny dyżur w Biurze Szyfrów. Udało mu się w końcu namówić na zastępstwo kolegę z wywiadu, por. Kowalewskiego. Zastępca nudzić się nie potrafił i zamiast rutynowo sortować nieodczytywalne dotąd radzieckie szyfrówki, urozmaicił sobie nocne godziny pracą nad ich dekryptażem. Kończąc o świcie dyżur, był już człowiekiem, który w kilka godzin złamał radziecki szyfr wojskowy i tym sposobem wniósł spory wkład w późniejsze zwycięstwo Piłsudskiego nad Tuchaczewskim. Z pewnością Marek Grajek nie z nudów zasiadł nad problemem złamania tajemnic Enigmy przez trójkę polskich uczonych zatrudnionych przez wywiad II RP, ale sukces odniósł podobny opisanemu wcześniej. Stał się autorem doskonałej książki „Enigma. Bliżej prawdy”.

Na 691 stronicach tej książki znajduje czytelnik bogato udokumentowany wywód będący efektem mrówczej pracy badawczej, który choć porusza problematykę skomplikowaną i niełatwą - nie nuży ani przez akapit. Książka Marka Grajka opowiada o polskich kryptologach, którzy do łamania szyfrów mechanicznych jako pierwsi zastosowali metody matematyczne, miast powszechnie panujących wówczas lingwistycznych. Swym rewolucyjnym pomysłem, oraz skonstruowaniem repliki Enigmy doprowadzili Rejewski, Różycki i Zygalski do sytuacji, w której niemiecka tajna korespondencja wojskowa stała się dla aliantów prawie zupełnie jawna, o czym Niemcy nie dowiedzieli się aż po ostatni strzał oddany podczas II wojny światowej. W swej pasjonującej opowieści, autor analizuje skomplikowaną drogę Polaków do sukcesu, następnie kontynuację ich dzieła przez wywiad francuski, brytyjski (przede wszystkim) oraz amerykański. Na przykładach tak znanych starć jak m. in. batalia na Atlantyku, kampanie w Afryce Północnej oraz bitwa pod Arnhem M. Grajek pokazuje, w jak znaczącym (często fundamentalnym) stopniu wykorzystanie polskiego odkrycia zaważyło na losach świata w latach 1939-45. Czytelnik (nawet ten nieźle znający historię drugiej wojny) wielekroć jest tu zaskakiwany. Co szczególnie warte podkreślenia: autor uniknął pokusy, która na wielu tajemnice odkrywających (czy też „odkrywających”) czyha na każdym prawie kroku: w „Enigmie…” nie sposób natknąć się na najdrobniejszy choćby ślad epatowania „wiedzą tajemną” z wyprzedaży. Autor postawił sobie za cel (tylko i aż) tak solidną i uczciwą analizę tematu, jak popularyzację wiedzy. Cel ten w pełni udało się zrealizować.

Należy podkreślić, że choć temat książki pozornie jest „drewniany” i mało porywający, to czyta się ją świetnie. Jedną z tego przyczyn, jest ukazanie „ludzkiej twarzy” dekryptażu, a przytoczona przeze mnie na początku anegdota o „zastępcy dyżurnego” jest jedna z wielu, jakie „Enigma …” zawiera. Trudno się nie uśmiechnąć, czytając o jednym z najbardziej zasłużonych w walce z Enigmą naukowców brytyjskich, który przy swoim geniuszu i wierze we własne dzieło, niezbyt był jakoś przekonany o sukcesie swej ojczyzny w walce z Hitlerem - skutkiem tego wynagrodzenie za pracę wypłacone w funtach zamienił na sztabki srebra i zakopał je gdzieś na terenie super tajnego ośrodka kryptologicznego. Naukowa precyzja często jednak bywa matką życiowego roztargnienia - sztabek tych nie odnaleziono do dzisiaj.

M. Grajek opisując zmagania z niemiecką maszyną szyfrującą prowadzone przez urządzenia skonstruowane na jej wzór przez aliantów, ani na stronicę nie zapomina, iż twórcami zarówno Enigmy jak ich jej pogromczyń byli żywi ludzie. Nie stroniąc od humoru zaprawionego częstokroć ironią, zapoznaje autor czytelnika z niechlujstwem szyfrantów, z ambicjonalnymi potyczkami toczonymi w alianckim obozie pomiędzy zazdrosnymi o sukcesy Francuzami, Brytyjczykami i Amerykanami. Obrywa się też i polskiemu wojskowemu Londynowi (a wcześniej Paryżowi) za pozostawienie naszych kryptologów na pastwę losu, a ściślej handlowej gry francuskiego wywiadu. Z „Enigmy…” można się również dowiedzieć o tym, jak to - już po dotarciu (pod koniec wojny) na Wyspy Brytyjskie, zostali polscy kryptolodzy odsunięci na tor boczny przez wywiad brytyjski, pełną parą wykorzystujący ich przełomowe odkrycia . Polskie władze emigracyjne nie kiwnęły nawet palcem, by zmienić tę sytuację. Równie wiele dająca do myślenia jest relacja o powojennych losach bohaterów walki z Enigmą, choćby w miejscu w którym opisana jest peerelowska „kariera” Rejewskiego, parającego się z braku innych możliwości pracą księgowego.

10 listopada tego roku odsłonięto w Poznaniu pomnik polskich kryptologów. O ile niemałej urody, lecz skromny monument upamiętnia ich dzieło, to niezwykle wartościowa książka M. Grajka (w bogactwie treści zupełnie nieskromna) rzecz nie tylko upamiętnia, lecz w sposób absolutnie wart poznania przypomina trzech polskich matematykach, wiedzę o ich dziele porządkuje i pogłębia, a przede wszystkim objaśnia problematykę Enigmy, bazując na zupełnie niedawno ujawnionych źródłach. Zarówno pomnik odsłonięty w stolicy Wielkopolski, jak i tamże wydaną książkę wielcy polscy kryptolodzy dawno już i w pełni sobie zasłużyli.


wstecz