| |
Anna Kolasińska
Update Updaike’a
John Updike
"Terrorysta"
Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 308
Format: 15 x 22,5
Nr ISBN: 9788373019416
Język oryginału: angielski
John Updike (ur. 1932) – amerykański prozaik, krytyk, a także poeta, swą
karierę literacką rozpoczął w popularnym New Yorkerze (1955 –1957), w którym
zamieszczał sukcesywnie swoje opowiadania i recenzje. Debiutował jednak
tomem wierszy „The Carpentered Hen and Rother Tame Creatures” wydanym w 1958
r. Natomiast jako prozaik zadebiutował powieścią “The Poorhouse Fair”,
wydaną 1959 r. Od tego czasu napisał 20 powieści, z których wszystkie
zostały przetłumaczone na język polski (często z kilkunastoletnim
opóźnieniem), z wyjątkiem „Memoire of the Ford Administration” oraz „Month
of Sundays”.
Wielką popularność przyniosła pisarzowi tetralogia przedstawiająca nader
ironicznie losy Harrego Armstronga, zwanego Królikiem („Uciekaj, Króliku”, „Przypomnij
się, króliku”, „Królik jest bogaczem”, „Odpocznij, Króliku”). Bohater, były
koszykarz i sprzedawca samochodów, stał się symbolem wiecznego chłopca, a
zarazem upadłego mężczyzny, nie radzącego sobie z wyzwaniami dorosłości i
odpowiedzialności.
Ostatnia powieść laureata nagrody Pulitzera TERRORYSTA ukazała się u nas
niespełna 2 lata po amerykańskim wydaniu. Autor, piewca Nowej Anglii i
amerykańskiej klasy średniej, sięgnął tym razem po temat terroryzmu
islamskiego. Książka nie ma ambicji zanalizowania zjawiska terroru w skali
globalnej, lecz stanowi próbę wniknięcia w umysł i motywacje młodego
człowieka stającego się potencjalnym agresorem. Sposób, w jaki Updike
pokazuje formowanie się fanatyka dowodzi jednak, iż jest mu on duchowo obcy.
Kim więc jest ów bohater? Jakie motywy kierują jego działaniem?
Ahmad Mulloy, syn amerykańskiej Irlandki i Egipcjanina szuka swojej
tożsamości krocząc śladami nieobecnego od lat ojca. Z czasem staje się
jasne, iż zastąpić mu go może jedynie radykalny imam będący przez lata
jedynym i niepodważalnym autorytetem. On zatem formuje sposoby myślenia
Ahmada i jego potencjalną zdolność do osiągnięcia ślepego posłuszeństwa
wobec religii. Z drugiej strony na osobowość chłopca dokonują swoistego
ataku inne osoby z jego otoczenia. Irlandzka matka – pozbawiona
jakichkolwiek, w tym religijnych, zahamowań, nader liberalna w podejściu do
syna, uwikłana we własne problemy emocjonalne i egzystencjalne. Szkolny
psycholog – racjonalista, wolnomyśliciel rozczarowany groteskową kulturą
społeczeństwa amerykańskiego. Ciemnoskóra dziewczyna będąca symbolem młodego
pokolenia z całą swą niedoskonałością przeżywania, na skutek bezkrytycznej
konsumpcji technologicznej sieczki zdolnej „produkować” leniwe umysły.
Wreszcie, jak się okazuje, nie do końca zasymilowana libańska rodzina
parająca się transportem mebli. Pajęcza sieć indoktrynacji prowadzi
nieuchronnie do punktu kulminacyjnego, jakim jest atak terroru.
Co czyni człowieka zdolnym do tak bezwzględnych zachowań? Jak silna może być
negatywna motywacja ludzkiego postępowania, czy i jak ogromna presja
charyzmatycznego autorytetu gotowa jest „zaprogramować” działanie
terrorysty? Gdzie znajduje się granica, w której człowiek zdolny jest zdać
sobie sprawę z przemocy i manipulanctwa autorytetu? Kiedy człowiek staje się
zdolny do osiągnięcia poziomu, w którym zda sobie sprawę z wywierania na
niego presji? Niestety, nie znajdujemy odpowiedzi na tak nurtujące pytania.
Jak zwykle u Updaike’a otrzymujemy wnikliwie namalowany obraz społeczeństwa
amerykańskiego, z całym swoim bagażem karykaturalnej, „zmacdonalddyzowanej”
kultury popularnej i innymi chorobami cywilizacji. Na takie zagrożenie
reaguje młody Ahmad, w którym dojrzewa starannie podsycany przez imama
sprzeciw wobec współczesnej pseudokultury. Ahmad postrzega amerykańskie
społeczeństwo jako nieczyste, pełne pożądania, gdzie technologia zawładnęła
całym życiem i kulturą, sprowadzając ją do, pozbawionej wyższych wartości,
masowej konsumpcji wszystkiego, co się da przełknąć. Sam nieskazitelnie
schludny, powściągliwy, bezradny wobec budzącego się w nim pożądania,
tęskniący za uczuciem ojcowskim ucieka w świat Koranu.
Ale to nie wystarcza, aby zostać desperatem gotowym zabijać innych i siebie.
Sam Koran przykłada ogromną wagę do głębokiej wiary i pobożności, nie uczy
wszakże zabijania. Intuicyjnie wyczuwa się, że osobowość przyszłego
terrorysty musi być odpowiednio kształtowana. Przygotowuje się go do
pełnienia tej roli. Adepci przechodzą szczególny proces inicjacji, szkoleń i
treningów w licznych, niekiedy wysoko wyspecjalizowanych i nowocześnie
wyposażonych obozach. Oprócz ćwiczeń w sztuce walki i posługiwaniu się
bronią, odizolowani od świata są poddawani manipulacjom psychicznym:
kontroli zachowania, kontroli myśli i kontroli uczuć (psychologiczne
sztuczki wywołujące poczucie lęku i zagrożenia, kształtujące potrzebę
spełnienia zemsty, uczenie pogardy dla śmierci, służące osłabianiu poczucia
winy za dokonane zbrodnie). Efektem takich oddziaływań jest podatność na
kontrolę umysłu i utrata lub choćby tylko osłabienie indywidualnej
tożsamości.
W analizie doświadczeń Ahmada nie doszukamy się jednak owego
charakterystycznego „bombardowania miłością”, a już z całą pewnością nie
wpaja mu się długofalowo poczucia spełniania ważnej misji. Nieporadne są
również próby rozbudzenia w nim entuzjazmu i fanatyzmu. Jakże więc może
podjąć decyzję, by iść na śmierć, do tego w uniesieniu? Absolwenci obozów
szkoleniowych stają się prawdziwymi terrorystami po wielu zadaniach
wypełnionych pod okiem doświadczonych bohaterów i idoli. Stopniowo powierza
się im coraz trudniejsze akcje, podczas których zdobywają doświadczenie. W
końcu dostępują "zaszczytu" wykonania zadania ostatniego, oddania życia w
imię fanatycznie pojmowanej wiary. Czym i dlaczego Ahmad pragnie przekupić
swojego Boga? Czy jego desperacka próba zamachu zrodzona z frustracji i
wyobcowania zmieni świat? A co na to Bóg? Niestety – autor zostawia nas po
lekturze powieści z tymi pytaniami. Choć może właśnie nie znajdziemy
odpowiedzi, może próżne wyda się jej szukanie. Może jesteśmy o jednego Boga
za daleko?
Fabuła jest skromna i nader oczywista, nie potraktujmy jednak tego jako
zarzut. Zamierzeniem autora było bowiem studium umysłu potencjalnego
terrorysty, analiza jego racji, jego motywów. Ta niestety wydaje się
wątpliwej próby. Powierzchowne spojrzenie czy raczej wejrzenie w
kształtującą się osobowość rodzącego się nieprzyjaciela pozostawia wielkie
uczucie niedosytu. Z drugiej strony może stanowić przyczynek do dalszego
poszukiwania, zainteresowania ludzkimi popędami, zachowaniami, nastawieniami
i motywacją. Tylko, czy to było właśnie celem Updike’a?
Każdy terroryzm pociąga za sobą ofiary, nie tylko polityków, wojskowych, ale
przede wszystkim uderza w zwykłych obywateli, bez względu na płeć,
pochodzenie społeczne, religię czy kulturę. W historii religii nietrudno
doszukać się przykładów, od wojen biblijnych począwszy, poprzez masakrowanie
niewiernych przez krzyżowców, do wciąż przecież aktualnego konfliktu miedzy
katolikami a protestantami w Irlandii. Jedno łączy jednak fundamentalistów,
czy to muzułmańskich, czy chrześcijańskich, czy też żydowskich ekstremistów
– nienawiść do świeckiego społeczeństwa ograniczającego rolę religii jako
dominującego źródła wartości w społeczeństwie. Fundamentalizm kojarzony jest
dziś z jedną religią – islamem. Nie jest to pełna prawda, podkreślić z całą
mocą należy, że to, co nazywamy „powrotem do źródeł” jakiejkolwiek religii,
obecne jest we wszystkich systemach, tych wywodzących się z jednego
bliskowschodniego źródła, jak judaizm, chrześcijaństwo oraz islam, ale też w
religiach funkcjonujących w całkowicie odmiennych kręgach kulturowych, jak
hinduizm i sikhizm. Jednak atak na WTC stanowi symboliczną dramaturgię
będącą tłem dla religijnego terroryzmu islamskiego.
Dziś terroryści nie muszą podejmować specjalnych starań, by zwrócić na
siebie uwagę mediów, wypowiedziany dżihad ma z punktu widzenia maszyny
informującej wszelkie zalety dobrego dreszczowca: sensacyjną fabułę czy
suspens, gorzej, że posiada tak dramatyczne cechy jak prawdziwość i
aktualność. Paradoksalnie dżihad wycelowany w zateizowaną popkulturę
stymuluje ją i napędza ciekawskich, aczkolwiek wystraszonych konsumentów.
Czy takie jednak jest przesłanie Updike’a?

|
|